Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fashion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fashion. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2013

Naked

Witam
Wprost z Białegostoku edytorial kolekcji ,,Naked" Przemysława Guryna 
Pozowała : Marlena
Malowała: Marcysia











 Dzięki :D
i do nastepnego !
Hawk!



niedziela, 1 lipca 2012

Escape from Wonderland

Witam serdecznie :D
Po długiej przerwie wreszcie coś konkretnego a nie zdjęcia typu zapchaj dziurę na blogu jak ostatnio. Tuż przed powrotem z Białegostoku  do domu po sesji uwieńczyłem na zdjęciach Justynę.



 Wraz z Przemkiem, który jest projektantem zrealizowaliśmy sesje na obrzeżach Białegostoku - w Księżynie.

Mimo chłodu i głodu, który był wszechobecny i dał się odczuć po 4 godzinach bytowania w miejscu gdzie diabeł nie mówi dobranoc bo jeszcze nie dotarł Justyna spisała się znakomicie (Mam nadzieje, że bez uszczerbku na zdrowiu).

Do krainy czarów prowadziła kręta błotnista i wyboista droga :D


  Na końcu tej dziurawej ścieżki znajdowało się magiczne wejście do krainy baśni (niestety Marta nie miała  pilota do bramy więc musieliśmy wejść furtką). Potem szybka i rozwlekła charakteryzacja w domku Marty i w drogę poprzez wdzięki krainy.

 Charakteryzatornia

 Byliśmy doskonale wyposażeni dopóki Przemek nie pogubił szpilek:D
 Co się działo sami zobaczcie :




Kreacje wykorzystane w sesji pochodzą z ostatniej kolekcji Przemka ,, Fragility look"






 Wszystkie oczywiście pozyskane z naturalnych źródeł. Żadne ze zwierząt nie ucierpiało. Suknie testowane wyłącznie na Przemku. Na koniec tego fashion'u takie sobie z Justyną:


No to koniec :D Idę się smażyć.
Hawk!

wtorek, 14 lutego 2012

Where the wild dream grows


Witam:)
Tak, tak wiem, że są walentynki i najlepiej żeby Wam nie przeszkadzać i nie zaśmiecać umysłów w tym jakże komercyjnym święcie. Wszędzie czerwień, ruSzzz. Rzygam tęczą... Jak ciocia Wikipedia mówi jest to święto, w którym się obdarowujemy komercyjna tandetą (i nie jest to dzień kobiet drogie Panie!!), która jest nam wciskana zewsząd czy tego chcemy czy nie. A co na to wujek Google... Otóż wspomina, że Santa Walenty jest patronem psychicznie chorych hmm... czyżby dało się połączyć te dwa fakty jako akty powstałe w wyniku podawanej nam przez mass media, otoczenie oraz burzy hormonów tj estrogen, fenyloetyloamina, dopamina, noradrenalina, serotonina, oksytocyna, wazopresyna oraz endorfiny produkowane  nadmiernie w tym dniu powodujące zaburzenia?? Odpowiedzcie sami. Skąd tyle złej energii dziś a stąd, że zostałem haniebnie wybudzony z mej popołudniowej drzemki, którą ucinałem sobie pośród notatek z przerostów serca. Pytam się jak tak można; człowiek chce wchłonąć wiedzę, a tu mu przerywają ;/ Za to wam powiem, że udało mi się pomacać łożysko z pępowiną:P Konsystencją przypomina wątrobę. Niestety z zamrażary, nie świeże:(
Tak jak obiecałem w ostatnich dniach na funpage'u dziś pokaże ostatnią sesje wykonaną w Kielcach gdzie spędzałem swoje ferie zimowe. Dziękuję, za schronienie w te pierońskie mrozy znalezione przez Ewę która wystąpiła przed moim obiektywem ;) Zdjęcia wykonane w hotelu Dal przy ul.Piortkowskiej. Kilka gwiazdek nawet miał :D (no.. miał i chyba tyle:P). Mniejsza o hotel. Najważniejsza jest Ewcia, która wystąpiła w sesji bieliźnianej;)  Ewa jest dość charakterystyczną postacią i jedną z nielicznych które znam, posiadającą efektowne tatuaże tu i ówdzie:P Zapraszam do podziwiania i oglądania:






To wszystko na dziś.
Dziękuje, dobranoc.





poniedziałek, 16 stycznia 2012

Candy Girl

Witam !
Dawno nic nie publikowałem. Sesji było naście ale ze względu, że System Eliminacji Studentów Jest Aktywny nie mam czasu ich wszystkich ogarnąć w PS więc proszę o cierpliwość. Cudem wygospodarowałem chwilkę na szybką obróbkę ostatniej sesji. Cudem gdyż moje obwody i neurony się przegrzały od nauki pomocy doraźnej przy zatruciach oraz tępych urazach brzucha także trzeba było się chwilkę zrelaksować :D  Za wszystkie błędy  w tekście przepraszam an końcu książki errata:P Także zaczynamy. Sesja została wykonana w białostockiej kawiarni - Bella Vita - przy rynku Kościuszki. Pogoda była niesprzyjająca na zewnątrz także zawitaliśmy do lokalu. Serdecznie dziękujemy za udostępnienie tego ciepłego kąta właścicielce Belli ;)


Sesja dość słodka niewinna utrzymana w klimacie babydoll z domieszką Marylin, i zapachu aromatycznej kawy unoszącej się po tejże kawiarni. Skąd pomysł? A otóż wpadła mi w oko Zuzia, która była iskrą dla burzy mózgów z Ulą i Bartkiem jak wykorzystać Zuzię. Tony lakieru, wory ciuchów i mamy pięknie wystylizowaną pannę Zuzannę :D


Bartek i Ula jak zwykle spisali się na medal. Buzię wymalowała Ewa ale ze względów technicznych nie mogliśmy się spotkać osobiście. Mam nadzieje, że uda się następnym razem. No to jadziem ze zdjęciami:



 Na koniec mam jeszcze dla Was melodyjną zagadkę :D Znajdźcie Zuzię w poniższym klipie a przy okazji posłuchajcie:D


Do następnego :D

niedziela, 13 listopada 2011

Promenades autour de la ville

Witam !
No to się zaczął listopad i jak to zwykle bywa już święta w sklepach pełną parą:P Nie da się tego nie zauważyć:P Już wczoraj miałem chętkę kupić bombki ( nie wiem po co - może dlatego, że mieszkanie jest przytłaczające:P) w Oszołomie. Październik przeszedł do historii jako gruby miesiąc. Wiele by tu o tym pisać ale jak mnie poznacie to wam opowiem:P. Ostatni tydzień ogólnie huśtawka nastroju spowodowana pogodą oraz otaczającą mnie społecznością. Nieraz człowiekowi się załącza road house ( jeśli nie wiecie co to to odsyłam pod link). Dzisiaj za oknem zimno, szaro, buro - najlepiej zostać w domu i delektować się gorącą herbatką z miodem a wieczorem walnąć sobie grzańca. Ale zanim to chciałbym pokazać Ewę o iście ormiańskiej urodzie z którą miałem doczynienia w ostatni słoneczny dzień tego weekendu :D Zdjęcia wykonane na licznych wyremontowanych uliczkach Whitestoku. Zapraszam do oglądania.









Asysta & fryzura, make up: Bartek Grześ
Stylizacja: Paulina Płotczyk

Le papą do następnego:P
Hawk!!

poniedziałek, 24 października 2011

Anonymous

Dzisiaj powracam do moich opowieści ironiczno-satyrycznych, których cykl zamknąłem w zeszłym roku, ze względów bardzo względnych. Jednakże po wielu zastanowieniach, obserwacjach, natłoku zdarzeń postanowiłem napisać nie co błachych i nieciekawych przemyśleń, których i tak znowu nikt nie przeczyta. Po powrocie na biegun północny sprawy ważne stały się błache , człowiek po długich rozważaniach podczas wieczornych spacerów wzdłóż parku centralnego przy ul. Kalinowskiego gdzie widać złotą jesień (w zeszłym tygodniu aktualnie to pochmurnie i mokro:P) i innymi ulicami zaczyna widzieć swoje błędy oraz tworzyć priorytety. Smętnie to brzmi i czerswo no ale czuje się ostatnio jak roztwór przed sedymentacją. Jednakowoż można się uodpornić na otaczające zimno i lodowate powietrze, które zaczyna gościć w Whitestoku. Jednak nie chce się rozstawać z jesienią. Mnóstwo kolorowych liści, żółto czerwone drzewa wokół ( są i również wady można się wyglebać na tym kolorowych cholerstwie i pogruchotać kości miednicy, podudzia, nadgarstka co może prowadzić do licznych powikłań, bloków przedsionkowo-komorowych lewej odnogi, a nawet do zgonów. tak czy inaczej, wcześniej czy później jesienne klimaty stają się niebezpieczne. Także czas na zmiany. Pierwsze śniegi tuż tuż. Wymrozi całe cholerstwo ( ale i odkleszczowego zapalenia opon mózgowych można się nabawić mimo to), ale też będzie podstawą wybuchu licznych epidemii grypy, zapalenia płuc, doprowadzi do licznych złamań oraz pogruchotania kości ( znowu będę miał ręce pełne roboty na oddziale). Są dwa rozwiązania wyjścia z tej opresji. Wiem, że smęcę już ( jak zwykle od rzeczy), ale powiem wczoraj bym nie powiedział, ale dzisiaj powiem:P Pierwszym rozwiązaniem jest zamknięcie się w czterech ścianach i fotosyntezowanie (na pewno nie jest to rozkład białka jak niektóre puste pipole uważają)  w kącie pokoju o wymiarach 5x2,5 m z obiawami choroby sierocej. Tego nie polecam. Drugim zaś jest branie przykładu z francuzów ( ja troche się obawiam tego przykładu bo w czasie okupacji dupą się do nas odwrócili) dieta, dobre wino, (kobiety i śpiew to na drugim miejscu:P)w doborowym towarzystwie, na dokładkę doprawiona kuchnia włoska niwelująca wszystkie zarazki i bakterie w szeregu układów i układzików organizmu pipola. Ale nieprzesadzajmy też wszystko jest dla ludzi. Także nie róbmy roztworu alkoholowego w naczyniach krwionośnych bo to może się źle skończyć:P Nie ma to jak doborowe towarzystwo. Można prowadzić niezwykły dyskus filozoficzny na tematy ( tutaj wstaw), których normalnie człowiek by nie poruszał ze względu na swoje morale. Wspominanie starych dobrych czasów(bo to już nie ten wiek co kiedyś już człowiek zmądrzał ale warto wspomnieć co było za młodu):D Nie zgadzam się  z powiedzeniem, że ,,czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci" chociaż w dobie współczesnej młodzieży powątpiewam. Rzadko trafiam na kogoś kto wyciąga jakieś wnioski z tego co wałkowali rodzice swoim pociechom w dzieciństwie ( a może nie wałkowali i to wszytko dlatego), ale trafiam czyli jednak ten świat się aż tak bardzo nie pogrąża. Za nim przejde do zdjęć, to posłuchajcie sobie :


dla odprężenia i nie czytania tej durnowatej powieści. A teraz statystyki wg. ankietowanych 75% młodzieży jest aspołeczna w tym wykładowcy i  panie z dziekanatu. Reszta to odziwo cywilizowani ludzie, z którymi można jeszcze normalnie pogadać. Ta większa połowa znów dzieli się na osoby, które są zagubione, nie chcą się zmienić lub nagle chcą nie słuchają rad 25%, mają liczne przygody, których poziom jest niższy niż całe towarzystwo spod monopolowego... Także zgubiłem myśl...:P Lece dalej z tym koksem Wracam na tor:D Cieszcie się wreszcie bo zdjęcia wprost z Białegostoku:D Otóż wybraliśmy się sobotniego mglistego ale słonecznego  popołudnia ( do południa natomiast rozklejaliśmy neurony po czwartku i piątku) pod pałac, a dokładnie do nowego ogródka, który będzie wyglądał jak ogród za 40 lat ( uczelnia wyrzuciła kasę w błoto wycinając dawny ogród i sadząc nowy:)) Pod nóż nasunęła mi się Sylwia ( po rocznym pobycie w Whitestoku wreszcie coś drgnęło:P) Także nie chce już przedłużać i smęcić więc lukajcie co poniżej wyszło z efektów naszej współpracy. Wspomnę tu też o asyście, która już kiedyś występowała na łamach mojego bloga a mianowicie jest to Konrad - współlokator zza ściany nośnej kołchozu na młynowej 72 :P Także już nie przedłużam i życzę miłego oglądania.











Dzięki za cierpliwość:P
Do następnego!!
Hawk!